Archiwum February, 2010
Rzymskie Wakacje
Po szaro-burej monotonii pokrytego śniegiem polskiego krajobrazu przylot do Rzymu (p
o zaledwie niecałych dwóch godzinach podróży) szokuje feerią barw i zapachów. Już pierwsze chwile na lotnisku Ciampino i podczas przejażdżki autobusem prowadzonym przez szalonego kierowcę dają przedsmak niepowtarzalnej atmosfery Wiecznego Miasta. Niemałe znaczenie ma oczywiście temperatura. Zaskakuje widok Rzymian w futrzanych płaszczach i wełnianych czapkach, podczas gdy my, przybysze z północy, pocimy się w naszych zimowych kurtkach. Rożnica niemal 20 stopni Celsjusza może zaskakiwać nieprzygotowany na taką zmianę organizm!
R
zym jest miastem barwnym – nawet w lutym. Te barwy dostrzegamy zwłaszcza w kontraście z zalegającym w Polsce od miesięcy śniegiem. Natychmiast po przylocie witają nas palmy, które będą towarzyszyć nam przez resztę pobytu. Wszędzie naokoło dostrzeżemy też sosny pinie i cyprysy. Pinie zdobią wyniosłe mury Watykanu i pochylają się nad zabytkami Forum Romanum. Wtórują im wyniosłe, wysmukłe cyprysy. Zielona trawa wyrasta między wszechobecnymi antycznymi ruinami. Roślinność wylewa się zza płotów i pokrywa barwnymi kaskadami wiekowe mury, kipi z ogrodów na dachach i wyrasta ze szczelin w ścianach. 
Jeśli zagłębić się nieco w rzymskie uliczki, można zauważyć drobne elementy stanowiące o specyfice tego miasta. Zachwycają przede wszystkim miniaturowe balkony przyklejone do ścian domów niczym ptasie gniazda i parapety okienne - dosłownie kipiące zielenią. Wydawałoby się, że ani balkon czy parapet, ani stojące na nim doniczki nie mają prawa się utrzymać. Nie widziałam jednak żadnego wypadku z udziałem przechodnia i doniczki! Rośliny często zasłaniają odrapane ściany i odpadający tynk. Rzymianie do perfekcji opanowali sztukę zagospodarowania zielenią bardzo niewielkich przestrzeni – umiejętność godna pozazdroszczenia i niezbędna w gęsto zaludnionym mieście. Kilka przykładów rzymskich balkonów i parapetów poniżej.


Charakterystyczne dla Wiecznego Miasta są też urocze podwórka kamienic i kościołów wypełnione roślinnością. Bywają to drzewka w gruncie (pomarańcze, banany, cytryny…) lub rośliny w doniczkach.
Wiele takich podwórek posiada własne, miniaturowe fontanny. Można je zauważyć zaglądając chyłkiem przez bramę – zazwyczaj są one usytuowane na wprost wejścia. Czasem rolę takiego mini – ogródka pełni wąski wjazd na posesję. Wtedy jest on wypełniony roślinnością, z pozostawionym jedynie wąskim przesmykiem na samochód. Nie trzeba dodawać, że Rzymianie dokonują cudów parkując w niemożliwie, wydawałoby się, wąskich zaułkach.
W Rzymie łatwo można się zakochać – ale można i z niego czerpać inspirację, jak nawet najmniejszy i najbrzydszy zaułek uczynić kipiącym roślinnością, zielonym rajem.

