Jadorna Studio Sp. z o.o. – Projektowanie i zakładanie ogrodów

blog

Coraz bliżej Święta…

Boże Narodzenie zbliża się wielkimi krokami. Już czas kupować prezenty i piec pierniki, a wkrótce nadejdzie moment kupna choinki. Oczywiście, sztuczna nawet nie umywa się do żywej – plastik nie pachnie i jest znacznie bardziej szkodliwy dla środowiska, zarówno w trakcie produkcji, jak i kiedy skończy już swój żywot na śmietniku. Poza tym chyba każdy uwielbia i kojarzy z dzieciństwem aromat igliwia wnoszonego do domu drzewka!

Żyjemy jednak w świecie, gdzie trudno znaleźć czas na wyprawę po choinkę. W dodatku drzewko kłuje i brudzi, więc ciężko jest je przetransportować, a oprawienie go w stojaku to prawdziwa sztuka! Dla grona osób, które wolą się cieszyć przyjemną częścią Świąt powstała usługa firmy OgrodyPro  żywe choinki z dostawą do domu. Przedstawiciel firmy przywiezie i oprawi choinkę w wybranym przez Klienta miejscu. A Państwu pozostaje ją ubrać i położyć pod nią prezenty!

 
Autorzy zdjęć:  Stuart Miles i chrisroll

Słonecznik – pochwała słońca

„Gdy zabraknie słów wtedy dobrze mieć czarny łeb słonecznika w ogniu dookoła” – śpiewa Wolna Grupa Bukowina. Trudno o trafniejszy opis tego słonecznego kwiatka.

Słońce w Twoim ogrodzie

Ulubiony kwiat mojego męża, nieodłączny element „ogrodów wiejskich”, wymieniany w jednym rzędzie z malwami i maciejką, słonecznik wpisany jest na stałe w krajobraz wsi i w naszą świadomość. Przywodzi na myśl „ogród babuni” z dzieciństwa i dlatego pewnie tak często pojawia się na liście wymagań Klientów Jadorny.

Słoneczniki doskonale prezentują się przy płotach lub ścianach domów, w ogrodach o charakterze wiejskim, nostalgicznym i tradycyjnym. Ich wysmukłe sylwetki mogą jednak sprawdzić się także w założeniach bardzo nowoczesnych, gdzie żółte kwiaty będą stanowić jedyną plamę koloru, na przykład na rabatach otoczonych lśniącymi, metalowymi słupkami.

Słoneczniki to rośliny jednoroczne – trzeba je wysiewać co roku, w drugiej połowie kwietnia, od razu na miejsce stałe. Może to być uciążliwe, ale stwarza też możliwości corocznej zmiany kompozycji. Dzięki temu w ogrodzie nigdy nie jest nudno. w dodatku co roku można wybierać inną odmianę – a jest ich bardzo wiele – tradycyjne wysokie odmiany o jednym kwiatostanie, odmiany o licznych pędach bocznych, kwiatach pełnych lub półpełnych, o różnej barwie kwiatów języczkowych. Należy tylko pamiętać o zapewnieniu roślinom słonecznego stanowiska – w końcu to „dzieci słońca”!. W miar możliwość powinno ono być tez osłonięte od wiatru – zwłaszcza w przypadku wyższych odmian, których pędy są najbardziej narażone na złamanie. Trzeba zadbać, by gleba w miejscu uprawy była średnio wilgotna, żyzna i dobrze nawieziona – zwłaszcza potasem, borem i molibdenem.

Wieloletnia alternatywa

Oprócz powszechnie znanych słoneczników jednorocznych, obecnie możemy wybierać też z szerokiej oferty słoneczników bylinowych. Ich podstawową zaleta jest to, że nie trzeba pamiętać o wysiewaniu nasion co roku. Wymagania mają podobne do słoneczników jednorocznych. Do gatunków odpornych na mrozy występujące w naszym klimacie należą słonecznik dziesięciopłatkowy, słonecznik szorstki, słonecznik miękki, słonecznik wierzbolistny, słonecznik bulwiasty i słonecznik olbrzymi. Słoneczniki te pięknie prezentują się na rabatach, trawnikach czy nad wodą.

Czy „prawie” robi różnicę?

Mimo niewątpliwych zalet słoneczników, warto rozważyć także rośliny do nich podobne, często o innej porze kwitnienia, wysokości lub wymaganiach glebowych lub świetlnych.  W ofercie centrów ogrodniczych jest mnóstwo roślin, wyglądających jak mini-słoneczka. Wystarczy spojrzeć na dzielżany, gaillardie, nachyłki, nagietki, omiegi i rudbekie – warto je uwzględnić w planach zagospodarowania ogrodu! Nie zastąpią one majestatycznych, ogromnych kwiatostanów, ale stanowią doskonały komponent rabat. Zastosowanie w ogrodzie wielu różnych gatunków roślin przedłuża okres, w którym ogród jest w pełni kwitnienia. Podstawowym błędem, jaki popełniają niedoświadczeni projektanci, jest projektowanie roślin tak, że wszystkie kwitną w jednym momencie, pozostawiając potem smutne, pozbawione kwiatów rabaty. Dlatego warto dobrze przemyśleć dobór roślin tak, by kwiaty zdobiły ogród przez cały sezon.

W artykule wykorzystano zdjęcia słoneczników autorstwa anat_tikker oraz arvind balaraman.

Widok na Warszawę

Od dawna słyszałam o ogrodach na dachu Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego i wreszcie, przy okazji wizyty na targach Zieleń to Życie (relacja tu, tu i tu), udało mi się je odwiedzić.

Czy było warto?

Ogrody BUW zajmują ponad 1ha i rozpościerają się na dwóch poziomach. Całość pełna jest barw i faktur, uzyskanych przede wszystkim dzięki roślinom okrywowym – mamy tu tawuły japońskie, kostrzewę, bodziszki, jałowce…Nasadzenia uzupełniają byliny (podczas mojej wizyty przeważały rozchodniki w pełni kwitnienia) oraz pnącza – winobluszcze i powojniki. W ogrodzie uzyskano perfekcyjną równowagę między ukrytymi przejściami pod pergolami, tajemniczymi labiryntami, a otwartą przestrzenią rabat i rozległych trawników. Nad rabatami przebiegają metalowe kładki, z których można podziwiać panoramę Warszawy.

Serce i układ krwionośny ogrodu stanowi przecinający go strumień. Spływa on z  poziomu górnego na dolny, wije się między rabatkami i rozlewa w spokojne, zarośnięte roślinnością stawy.

W ogrodzie pamiętano o ławeczkach umożliwiających wypoczynek w kameralnej atmosferze. Nie ma też zakazu deptania trawy, dzięki czemu przestrzeń jest żywa i w pełni wykorzystywana przez osoby w każdym wieku – od dzieci, przez studentów, do emerytów.

Czy warto było więc odwiedzić ogrody na dachu BUW?

Zdecydowanie warto!

I jeszcze kilka zdjęć z wyprawy.

Wolno płynący strumień:

Wykorzystanie roślin okrywowych w ogrodzie:

Panorama Warszawy

Niespodzianka w czeluściach studni

 

Piękny ogród – jesienią

Wiosenna feeria barw czy letni szał kolorów stanowią o uroku każdego ogrodu w pełni sezonu. Niestety, nic nie trwa wiecznie i w naszym klimacie nie da się na zawsze zatrzymać świeżości wiosny czy pełni lata. Można jednak zadbać o to, by ogród czarował także jesienią. Czy to planując własny skrawek zieleni, czy to zamawiając profesjonalny projekt od architekta krajobrazu, pamiętajmy zwrócić uwagę na obecność elementów atrakcyjnych właśnie jesienią!

 Kolorowe liście

Najważniejszy element jesiennego ogrodu! Kolorowe liście wspaniale kontrastują z błękitnym, październikowym niebem! Jesienią krajobraz płonie od złota i czerwieni – tak powinny też płonąć nasze ogrody. Barwne liście rozjaśnią nawet ponurą,  jesienną pluchę. Do roślin najpiękniej przebarwiających się jesienią należy grujecznik japoński, wszystkie gatunki i odmiany klonów, jesiony, jarzębie, dęby, kaliny, a także winobluszcze i winorośle.

Barwne byliny

Astry w odcieniach różu i fioletu, złociste dzielżany i rudbekie, subtelne zawilce japońskie… Wszystkie one ubarwiają jesienny ogród, przynosząc wspomnienie lata i słońca. Rabaty mienią się w ostatnich promieniach słońca barwami rozchodników i falującymi pióropuszami traw.

Łany jesiennych cebulowych

Przede wszystkim zimowity! Nic nie pobije widoku fioletowych plam kwitnących zimowitów na trawnikach pod koronami drzew!

Kwitnące krzewy

To nieprawda, że jesienią krzewy nie kwitną! Budleje, pięciorniki, a nawet niektóre róże utrzymują kwitnienie nawet do października. Nie można także zapomnieć o wrzosach i niektórych wrzoścach, zdobiących połacie wrzosowisk. Specjalnym krzewem na jesień jest hortensja bukietowa ‚October Bride’. Jej białe kwiaty rozwijają się w połowie września i pozostają na krzewie do pierwszych mrozów, z pełnia kwitnienia w październiku. Warto też wspomnieć o najpiękniejszych pnączach – powojnikach, których kwitnienie często trwa aż do jesieni.

Kiście owoców

Zdobne owoce przedstawiają sobą wręcz nieograniczone możliwości. Dostępne są roślin o owocach żółtych, czerwonych, zielonkawych, a nawet fioletowych. Często owoce pozostają na krzewie także zimą! W dodatku często stanowią ważne źródło pokarmu dla zwierząt, przyciągając do ogrodu zimujące w Polsce ptaki.  Do najważniejszych roślin ozdobnych z owoców należą wspomniane już wcześniej jarzęby, irgi, ogniki, berberysy, jabłonie, śnieguliczki, kaliny. Trzeba też wspomnieć o niezwykle oryginalnej pięknotce Bodiniera o fioletowych owocach.

Jednym z największych uroków każdego ogrodu jest jego zmienność. Niezmienny przez cały rok ogród jest po prostu nudny! Przygotowując projekt zieleni warto zwrócić uwagę, żeby znalazły się w nim także rośliny, które jesienią ozdobią ogród swoją płomienną urodą.

 

Przyszło dzisiejszą pocztą…

XIX edycja wystawy Zieleń to Życie – sprawozdanie cz. III

Chociaż, jak widać z poprzednich wpisów, największe wrażenie zrobiło na mnie wystąpienie Diarmuida Gavina na Dniu Architekta Krajobrazu, wypada jednak zdać sprawozdanie z samej wystawy Zieleń to Życie.

Wystawa obejmowała trzy pawilony oraz ogród pokazowy na zewnątrz. Jak zwykle – mogłaby być większa, ciekawsza i bardziej urozmaicona. Jednak pośród znanych już odmian roślin i produktów można było wypatrzyć kilka ciekawych rozwiązań i nowych odmian.

Tematem przewodnim wystawy wydawał się być motyw kuli

Często były to kule unoszące się w powietrzu…


… niektóre nawet ogromne i fioletowe…
… inne ukryte w kształcie roślin (tu: kulista odmiana platana ‚Alphens Globe’)…

…jeszcze inne – w fontannie.

Stoisko szkółki Majewscy, specjalizującej się w roślinach wrzosowatych, prezentowało się rzeczywiście imponująco – fioletowe ku podwieszone u sufitu robiły niesamowite wrażenie!

Cienie na płótnie i zielone ściany

Firma Adviser z Poznania, specjalizująca się w nawadnianiu, zaprezentowała kilka typów zielonych ścian. Jest to idealna ozdoba do pomieszczeń, zarówno w przestrzeniach publicznych, jak i w domach prywatnych. Ściany te mają też bardzo dobry wpływ na wilgotność powietrza w pomieszczeniach, co ma znaczenie zwłaszcza zimą, przy włączonym centralnym ogrzewaniu. Rośliny zaszczepione na pionowej powierzchni wyglądają egzotycznie i dodają wnętrzu tropikalnego charakteru. Zdecydowanie polecam!

Wypatrzyłam też ciekawą grę światłem i cieniem do zastosowania w ogrodzie, na przykład jako osłona i ozdoba miejsca do odpoczynku:  półprzezroczyste panele podświetlone w taki sposób, że padają na nie cienie posadzonych z tyłu drzew. Wyglądało to tak:

Podsumowując, wystawa miała swoje blaski i cienie. Nie zauważyłam, niestety, znacznej poprawy od zeszłego roku. Zwłaszcza ogród pokazowy był rozczarowaniem – po wszystkich tych konferencyjnych dyskusjach na temat Chelsea Flower Show, całkowity brak zamaskowania doniczek tworzących ogród roślin jest po prostu niedbalstwem. Pocieszające dla mnie – Poznanianki jest to, że nie wydawała się wiele większa od naszej poznańskiej Gardenii. Jednocześnie, jako projektant zieleni, chciałabym, żeby tego typu wystawy były jak najlepsze, niezależnie od miasta, w którym się odbywają. Pozostaje nam więc czekać na następną wystawę z nadzieją, że z roku na rok będzie ona coraz lepsza!

A na deser – autorka bloga i projektantka zieleni w jednym wraz z jedną z wyróżnionych na wystawie roślin – Clematis ‚Beautiful Bride’.

 

XIX edycja wystawy Zieleń to Życie – sprawozdanie cz. II

Zgodnie z zapowiedzią, wracamy do relacji z wystawy Zieleń to Życie.

Dzień Architekta Krajobrazu

W sobotę odbyły się wykłady i zajęcia w ramach Dnia Architekta Krajobrazu. Przed wykładami odbyło się szkolenie, o którym była mowa w poprzednim poście. Dziś skupimy się na wykładach, a zwłaszcza na wystąpienu najważniejszego gościa imprezy.

Diarmuid Gavin

Gościem specjalnym był irlandzki projektant ogrodów, autor książek, prezenter programów telewizyjnych i zdobywca nagród na Chelsea Flower Show – Diarmuid Gavin. Irlandczyk wręcz przyćmił swoją osobowością pozostałe wystąpienia. Opowiadał barwnie i ciekawie, ilustrując swoja opowieść licznymi zdjęciami. Mówił bez kartki, bez podpowiedzi na slajdach – widać było, że opowiada o tym, co naprawdę zna i kocha.

Ogród oczyma dziecka

Gavin słynie ze swoich niekonwencjonalnych pomysłów i odwagi w realizacji tego, co wydaje się niemożliwe. Chociaż ma już prawie 50 lat (ale na tyle nie wygląda!), nadal widzi świat oczyma dziecka. Sztandarowym przykładem jest tutaj ogród inspirowanym filmem „Charlie i Fabryka Czekolady” pełen kolorowych „lizaków” czy też przyszpitalny ogródek dla dzieci przykryty gigantycznymi stokrotkami. Zza rogu wygląda tu dinozaur, a ze względu na rozmiary całości – dorosłym wstęp wzbroniony!

Latający ogród

Ostatnim szaleństwem projektanta był ogród zaprojektowany na tegoroczny Chelsea Flower Show – „The Irish Sky Garden”. Najważniejszym elementem całości była tu podwieszona na dźwigu kapsuła, z której można było podziwiać ogród z lotu ptaka. Ogród ten zapewnił Gavinowi jego pierwszy złoty medal na Chelsea.

Tym sposobem z artykułu o wykładach na Dniu Architekta Krajobrazu zrobił się kolejny wpis o słynnym projektancie zieleni. Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że ten właśnie długi, dwuczęściowy wykład zrobił na mnie największe wrażenie i najbardziej zapadł mi w pamięć.

Pozostaje mi tylko sobie i Wam życzyć więcej takich gwiazd odwiedzających Polskę!

 

 

 

XIX edycja wystawy Zieleń to Życie – sprawozdanie cz. I

Setki ludzi, setki roślin

Tak w skrócie można opisać tegoroczną wystawę Zieleń to Życie w Warszawie. Tym razem, oprócz zwykłego zwiedzania wystawy i podziwiania stoisk, wzięłam także udział w Dniu Architekta, w tym także w szkoleniu z programu komputerowego „Wirtualny Ogród”. Dlatego też sprawozdanie zostanie podzielone na trzy części. Dzisiejsza, pierwsza część dotyczy wspomnianego szkolenia.

Recenzja programu Wirtualny Ogród

Szkolenie prowadził autor programu we własnej osobie. W spotkaniu brało udział około dwudziestu osób, wyposażonych, zgodnie z instrukcją, we własne laptopy. Organizatorzy rozdali grupie kartki papieru z loginem i hasłem do Internetu, ważnym przez jedną godzinę zegarową. Dysponowali jednym pendrivem z wgranym demo programu. Ten jeden nośnik służył do zainstalowania programu na każdym z dwudziestu komputerów po kolei. Całość zajęła 45 minut, połowę czasu przewidzianego na szkolenie.

Sam program, który mieliśmy okazje wypróbować, niewiele się różni od programów amatorskich. Rysunki roślin są ładne, a bibliotek roślin bogata. Zaletą jest też tworzenie wizualizacji 3D bezpośrednio na podstawie rysunku 2D.  Nie można jednak tworzyć brył budynków innych, niż kolorowe kostki o różnych rozmiarach. Całość wizualizacji mimo wszystko wygląda nieprofesjonalnie.

W programie brak podstawowych komend: „cofnij”, „kopiuj” oraz „wklej”. Nie można importować plików z AutoCADa czy Google SketchUp.

Można wgrać cieniowaną mapę terenu, na podstawie której program sam odtworzy jego zróżnicowanie, mapę jednak trzeba samodzielnie przygotować.

Program sam oblicza powierzchnię, ale nie różnicuje trawnika od stawu czy ścieżek. Za to zlicza rośliny i dolicza cenę nawozu.

Cena programu to 1300zł netto w promocji do końca września.

Moim zdaniem Wirtualy Ogród jest mało intuicyjny w obsłudze, brak w nim także wielu niezbędnych funkcji. wprawdzie autor obiecywał wprowadzenie ich w najbliższym czasie, ale w tym momencie kupujący płaci za niepełnowartościowy produkt. W porównaniu z przedstawionym później na konferencji programem DataFlor, Wirtualny Ogród wypada blado – chociaż dla sprawiedliwości należy dodać, że jego cena stanowi zaledwie ułamek kwoty żądanej przez producentów DataFlor. Ponadto szkolenie było nieciekawe i przeprowadzone w kompletnie nieprofesjonalny sposób.

Żałowałam, że przyjechałam na Expo na 9:00, zamiast pojawić się dopiero o 10:30 na niezwykle ciekawych wykładach… o których będzie mowa w następnej części relacji.

Miś z Sarajewa

Tragedia w pewnej europejskiej stolicy…

Samotna samica niedźwiedzia była ostatnim zwierzęciem, które pozostało przy życiu w zoo w Sarajewie podczas oblężenia miasta w czasie wojny domowej w latach dziewięćdziesiątych. Pozostałe zwierzęta zginęły już wcześniej, na skutek ataków snajperów z otaczających miasto gór oraz z głodu. Te, które padły wcześniej, stały się pożywieniem dla swoich pobratymców. Na terenie ogrodu zginęło 8 osób, które do ostatnich chwil usiłowały dostarczać zwierzętom pożywienie.

Tablica pamiątkowa poświęcona opiekunom zwierząt poległym na służbie

W końcu, 1992 roku, poddała się także ostatnia niedźwiedzica. Ustały rozdzierające głosy głodnych zwierząt. W zoo zapanowała cisza, przerywana jedynie hukiem pocisków. Z zoo pozostały ruiny,  wśród których kryły się szczątki zwierząt rozszarpanych przez pociski lub padłych z głodu.

Góry, z których ostrzeliwano zoo

Odbudowa zoo

Po wojnie zoo zaczęło dźwigać się z ruin. Mozolnie zbierano pieniądze na odbudowę. Wiele ogrodów z całej Europy – między innymi z Polski – ofiarowało zwierzęta. Plan odbudowy zoo pomógł stworzyć dyrektor Colchester Zoo, Dominique Tropeano. Niestety, miasto po wojnie miało pilniejsze wydatki. Widać na pierwszy rzut oka, że pracownicy zoo wkładają całe serce w jego odbudowę, jednak nadal nie osiągnięto stanu sprzed wojny.

Alejki sarajewskiego zoo; w głębi place zabaw dla dzieci

Jak zoo wygląda dzisiaj?

Cały ogród jest ogromnie zadbany i pełen zieleni. Niewielką liczbę zwierząt rekompensują liczne atrakcje dla dzieci. Zoo zadbało też o komfort matek z małymi dziećmi, przeznaczając dla nich osobny, komfortowy domek z miejscem do karmienia i z przewijakiem. Symboliczna jest obecność dwóch niedźwiedzi, żyjących na wybiegu na skraju ogrodu. Sarajewskie zoo stanowi ulubione miejsce spacerów z dziećmi, zielona oazę we wciąż bardzo zniszczonym mieście.

Domek dla matki z dzieckiem

W zoo znowu mieszkają niedźwiedzie

Warto odwiedzić Bośnię w czasie wakacyjnych wędrówek, warto również zawitać do nadal pięknego, mimo zniszczeń,  Sarajewa, a przy okazji zajrzeć do zoo w Pionierskiej Dolinie – rzadko spotyka się miejsce tak uwarunkowane historią! Cena biletów jest niewielka dla gości z Unii Europejskiej, a dla załogi zoo liczy się każdy grosz (w tym wypadku marka zamienna), a przede wszystkim wsparcie  naszej strony!

Zadbana zieleń w zoo w Sarajewie

Jednorożec w ogrodzie!

Projektant w podróży

Gdziekolwiek jestem, moja obsesja krajobrazowo-ogrodnicza każe mi zwracać baczną uwagę na zieleń w moim otoczeniu. Czasem to, co zaobserwuję stanowi później inspirację, a czasem, niestety – przestrogę.  Czasem jednak można spotkać ogrody, na widok których projektantka zieleni przeciera oczy ze zdumienia! Otóż w przepięknej Bratysławie, przy wejściu na stare miasto, z mostka widoczny jest uroczy ogródek należący do jednej z kafejek. Ogród jest ciekawie zaprojektowany, stworzono w nim kilka zacisznych wnętrz i nawet z pewnej odległości wyczuwa się w nim nieco tajemnicza atmosferę. Gdybym miała mu nadać imię, to nazwałabym go „ziołowym ogródkiem czarownicy”.Zieleniec kryje w sobie jednak prawdziwą niespodziankę.

Dobrze, że za rogiem jest…

jednorożec! W kącie ogrodu, ukryty wśród krzewów, stoi biały jednorożec o żółtych oczach, grzywie, ogonie i kopytkach, oraz białym rogu, pokryty w dodatku drukiem gazetowym.

I ten właśnie jednorożec powinien uświadomić (lub, miejmy nadzieję, przypomnieć) projektantom krajobrazu, jak ważne jest, by nasze prace skrywały w sobie jakąś tajemnicę czy niespodziankę, by nie podawały wszystkiego jak na dłoni, by był w nich zawsze jakiś element przyciągający wzrok i wzbudzający zainteresowanie użytkownika przestrzeni. Taki ogród, park czy zieleniec ma szansę przyciągnąć ludzi i zatrzymać ich tam na dłużej, utkwić w ich pamięci i zachęcić do powrotu w to miejsce. Może ich też skłonić do własnych poszukiwań bądź przemyśleń.

The Unicorn in the Garden

Ja, na przykład, myśląc o jednorożcu z Bratysławy i szukając (bezskutecznie zresztą) informacji na jego temat, dowiedziałam się o istnieniu autora Jamesa Thurbera oraz opowiadania jego autorstwa, zatytułowanej właśnie „Jednorożec w ogrodzie”. Ja jednak, w przeciwieństwie do bohatera opowiadania, mam zdjęcie jednorożca na dowód, że naprawdę tam stał 😉 Na wszelki wypadek jednak dodam: jednorożec jest storzeniem mitycznym!