Jadorna Studio Sp. z o.o. – Projektowanie i zakładanie ogrodów

blog

Florystyka na królewskim ślubie

Dzisiaj chyba cała Europa, a na pewno Wielka Brytania, żyje królewskim ślubem księcia Williama i Kate Middleton.

Krążą plotki na temat sukni Kate, samochodów wiozących Młodych do Opactwa Westminsterskiego, podróży poślubnej młodej pary…

Cóż to jednak byłaby za uroczystość bez wyrafinowanej florystyki? Na potrzeby ślubu stulecia sprowadzono do Londynu nie tylko ogromną ilość kwiatów sezonowych, lecz także całkiem okazałe drzewa pochodzące z królewskich posiadłości i od brytyjskich szkółkarzy.

Do dekoracji wykorzystano między innymi azalie i rododendrony, wilczomlecze, glicynię, lilaki oraz.. buki! W Opactwie wzdłuż nawy głównej królują już sześciometrowe drzewa – sześć klonów polnych i dwa graby. Drzewa posadzono w specjalnie zaprojektowanych i wykonanych na zamówienie pojemnikach.

Opactwo dekorował florysta Shane Connolly przy pomocy sześciu członków National Association of Flower Arrangement Societies.

Tutaj można obejrzeć transmisję z uroczystości na żywo:

Ślub Williama i Kate

Wszystkiego najlepszego! 🙂

 

 

Wiosna kontrastów

Wiosna w pełni

Dla projektantów zieleni jest to bardzo ważny, wypełniony pracą czas.  Kiedy nadchodzą ciepłe dni, wiele osób zaczyna zwracać uwagę na to, co dzieje się na dworze, a w pierwszej kolejności – na swój ogród. Właściciele działek pragną teraz spędzać czas w pięknym otoczeniu na świeżym powietrzu, często też wiosna daje szansę na wykończenie domostwa i zajęcie się wreszcie przyjemniejszymi sprawami 😉

Stąd też można zauważyć mniejszą częstotliwość pojawiania się wpisów na blogu, za co autorka niniejszym przeprasza.

Projektantka ogrodów podróżuje…

… i przy okazji wizyt u Klientów odkrywa zachwycające

… i mniej zachwycające zakątki.

Na zdjęciach las pod Opalenicą – pełen zawilców oraz… śmieci 🙁

Bardzo chciałabym wiedzieć, dlaczego niektórzy w ten sposób traktują środowisko, w którym przecież sami żyją. Czy naprawdę im nie wstyd?

I jak można takiemu chamstwu zapobiegać?

Przywiało nam wiosnę!

Wiosna zawitała do ogrodów i lasów

 

Widać ją już wyraźnie w Śnieżycowym Jarze koło Murowanej Gośliny.

Oprócz łanów tytułowych śnieżyc (Leucojum vernum)

w ubiegły weekend wypatrzyliśmy tam także złociste złocie (Gagea lutea),

przylaszczki (Hepatica nobilis) niebieskie jak skrawki nieba,

oraz zarumienione uroczo miodunki (Pulmonaria obscura).

A także całe tłumy mieszczuchów szukających wiosny 🙂

Słynni angielscy projektanci ogrodów w Polsce

Konferencja Współczesna architektura krajobrazu – trendy, technologie i praktyka.  Chelsea Flower Show – współczesne projektowanie ogrodów.

18 marca w Auli Kryształowej SGGW w Warszawie odbyło się konferencja, w której udział wzięli najsłynniejsi współcześni projektanci ogrodów z Wielkiej Brytanii.

Swoje wystąpienia mieli złoci medaliści z najważniejszej wystawy w Europie – Chelsea Flower Show: Jo Thompson,  Mark Gregory i gwiazda telewizji Andy Sturgeon, oraz sędzia Chelsea – Andrew Tomlin.

Jak zaprojektować zwycięski ogród?

Wszyscy prelegenci dzielili się ze słuchaczami wiedzą i doświadczeniem, jak zaprojektować i zbudować zwycięski ogród na Chelsea – czyli jak spełnić marzenia każdego projektanta zieleni. Dowiedzieliśmy się, jak powstaje projekt, usłyszeliśmy o presji czasu, wyzwaniach technicznych oraz o tym, jak na cały ten proces spoglądają jurorzy. Poznaliśmy historię natchnienia, które czasem przychodzi całkiem niespodziewanie, oraz inspiracji, których źródłem mogą być najzwyklejsze przedmioty.

Przede wszystkim jednak przedstawiono nam kompletnie inną, znacznie bardziej zaawansowaną kulturę projektowania zieleni. Czyż nie warto dążyć do takiego poziomu? Czy nie powinniśmy wprowadzać doświadczeń mistrzów do naszej codziennej praktyki?

 

Projektowanie ogrodów – ogrody angielskie

Angielski ogród krajobrazowy to styl w projektowaniu ogrodów, który pojawił się po raz pierwszy w Anglii w początkach XVIII wieku. Ogrody te miały przedstawiać wyidealizowany, romantyczny obraz natury. Spotkać można było sztuczne jeziora, wzgórza i doliny, rozległe trawniki, skupiska drzew imitujące naturę, oraz wszelkiego  rodzaju „gotyckie ruiny”, mostki, łuki, pawilony, domki, „greckie świątynie” i inne elementy, nadające krajobrazowi idylliczny charakter. Ogrody miały harmonijnie łączyć się z otaczającym je, dzikim krajobrazem – ta idea przypomina dzisiejszą, bardzo „na czasie” koncepcję „pożyczonego krajobrazu”.

Na rozwój ogrodów krajobrazowych duży wpływ miało ówczesne malarstwo oraz poezja, wychwalające naturę i krytykujące „sztuczne” ogrody baroku. Za najlepszy wzór dla projektanta uważano dzieła malarzy romantycznych.

Styl ten zapoczątkowany został przez architektów krajobrazu: Williama Kenta i Charlesa Bridgemana, a rozwinięty przez samego Lancelota Browna, lepiej znanego jako Capability Brown. Uprościł on projektowane przez siebie krajobrazy, eliminując tradycyjne, geometryczne partery zakładane w pobliżu domostw i zastępując je rozległymi trawnikami. Otwierał w ten sposób widoki na odległe grupy drzew, optycznie powiększając przestrzeń. Tworzył sztuczne jeziora i za pomocą tam kierował strumyki do swoich ogrodów.

Brown zaprojektował 170 ogrodów, wśród nich do najważniejszych należą ogrody w Petworth, Chatswort, Bowood i Blenheim Palace.

Na styl angielski duży wpływ wywarły ogrody chińskie i japońskie, zarówno w postaci stylizowanych budowli, jak i w układzie dróg, tworzących drobną siatkę. Jednakże w większości kopiowano te elementy bez głębszego zrozumienia ideologii i charakteru azjatyckich pierwowzorów. W ten sposób powstał styl określany jako angielsko – chiński. Najczęściej przywoływanym przykładem tego stylu jest ogród w Kew, urządzony w latach 1757-1763 dla matki króla Jerzego III, a w nim charakterystyczna, słynna dziesięciopiętrowa pagoda.

Angielskie ogrody krajobrazowe ewoluowały. Przeniosły się na kontynent – między innymi do Francji, Niemiec, Holandii, a także Polski, i w każdym z tych krajów miały nieco inny charakter. Zmieniały się również w swojej ojczyźnie, przeistaczając się najpierw w nieco mniejsze parki, a w końcu XIX stulecia  – w tonące w kwiatach „cottage gardens”, w których tworzeniu brała udział wspomniana już na niniejszym blogu Gertruda Jekyll. Ale to jest już temat na następną notkę.

 

Gardenia 2011

W miniony weekend na terenach MTP odbyły się kolejne targi z cyklu Gardenia – już po raz piąty impreza ta zgromadziła szkółkarzy, producentów małej architektury, projektantów, studentów kierunków ogrodniczych, profesjonalistów z innych powiązanych dziedzin oraz po prostu pasjonatów zieleni – razem ponad 20 tys. zwiedzających, w tym blisko 7 tys. profesjonalistów.

Mój prywatny konkurs na najciekawszy produkt wygrywa szkółka Floribras ze swoimi gotowymi segmentami żywopłotowymi „Quick Hedge”. Są to segmenty gotowych żywopłotów roślin takich jak grab pospolity, dereń jadalny i wiele innych, sadzone w pojemnikach o długości 1m. Rośliny w  tych segmentach mają określoną wysokość – w chwili obecnej jest to 200cm, w przyszłości także 120cm i 80cm. W ten sposób nie trzeba już czekać latami na piękny, gęsty  i wysoki żywopłot – można posadzić już dojrzały prosto z pojemnika! Rozwiązanie takie daje gotowy efekt, choć oczywiście ma swoją cenę – zapewne niemałą.

Pierwsze miejsce za projekt stoiska bezapelacyjnie otrzymuje szkółka Zymon. Smakowite połączenie kwitnących magnolii, wody i butelek różowego wina dawało niesamowity efekt.

Widok na stoisko:

Detal stoiska:

Magnolia ze stoiska szkółki Zymon – być może ktoś zgadnie, jaka to odmiana?

Magnolia ‚Wine Light’ – to chyba od jej nazwy wziął się pomysł na całe stoisko

Tegoroczna Gardenia generalnie mogła się poszczycić wysoką jakością urządzenia stoisk.

Przewagę pośród wystawców miały jednak firmy oferujące narzędzia, podłoża i inne „techniczne” elementy, niezbędne w ogrodzie, ale niezbyt interesujące dla projektanta zieleni. Niedobór małej architektury i niewielka liczba projektantów pozostawiła pewien niedosyt.Mam nadzieję, że w przyszłym roku proporcje między tym, co praktyczne, a tym, co piekne w ogrodzie będą bardziej wyrównane.

Do zobaczenia za rok na Gardenii 2012!

Jeszcze trochę o nawierzchniach

Zdaję sobie sprawę, że powinnam napisać relację z Gardenii, ale nie miałam jeszcze czasu zgrać zdjęć z aparatu, więc proszę o jeszcze chwile cierpliwości 🙂

Za to dziś będzie o innym typie nowoczesnych nawierzchni, reklamowanym z resztą na wspomnianej Gardenii, a mianowicie TerraWay.

Jest to mianowicie nowoczesna nawierzchnia wodoprzepuszczalna, wyglądająca jak żwir, ale zachowująca się jak… no właśnie, po prostu jak TerraWay!

Praktycznie nawierzchnia ta to żwir lub grys zlepiony żywicą epoksydową.  Przepuszcza ona wodę i powietrze – nie tworzą się na niej kałuże i jest bezpieczna dla rosnących w pobliżu roślin. Można ją stosować wokół pni drzew nie ryzykując zasuszenia czy uduszenia rośliny.  Jest też nietoksyczna i mrozoodporna. Producent dodaje, że nie osiedlają się w niej mrówki, ani nie przerastają jej chwasty. Od użytkowników słyszałam, że przyjemnie się po niej biega.

Terraway ma różnorodne zastosowania, ale moim zdaniem najlepiej wygląda w parkach – ma klasyczny wygląd żwiru, ale nie ma jego wad – przede wszystkim daje się po niej chodzić na szpilkach! Natomiast osobiście mam wątpliwości co do stosowania jej na placach zabaw – mam własnie pod ręką próbki i wydaje się dość szorstka. Ma to swoje zalety – dzięki temu nie jest śliska – ale w zetknięciu z nią mogą ucierpieć kolana szalejących na placu zabaw  kilkulatków. Natomiast wierzę, że świetnie się sprawdza  na podjazdach dla wózków, parkingach i ścieżkach rowerowych. W dodatku Terraway jest dostepna w wielu (naturalnych – zgodnie z uzytym kruszywem) kolorach i jest łatwa w utrzymaniu.

Co wobec tego sprawia, że  nie spotykamy jej na co drugim podjeździe do garażu i w tym małym skwerku za blokiem? Niestety, to co zwykle  – koszta. TerraWay jest, niestety, droższa od standardowej kostki betonowej. Mimo to można już ją znaleźć w paru miejscach w naszym kraju – sporo (aż dwadzieścia dwie!) realizacji znajduje się we Wrocławiu, ale tylko jedna w Poznaniu – z TerraWay wykonano ściezki na skwerze przy ulicy Zielonej. W niektórych miejscach wykorzystuje się tę nawierzchnię do tworzenia opasek wokół drzew, na całej reszcie powierzchni stosując materiały tradycyjne. W ten sposób ogranicza się koszty, jednocześnie wykorzystując niektóre zalety TerraWay.

Osobiście uważam, że TerraWay zasługuje na szersze wykorzystanie w terenach zieleni i już od pewnego czasu polecam ją do założeń – z różnymi efektami, ze względu na wspomniane wyżej koszty. Uważam jednak, że jej popularność będzie rosła. Warto więc pamiętać o istnieniu tego typu nawierzchni.

„Naplotkowała sosna, że już się zbliża wiosna…”

„… Kret skrzywił się ponuro:
-Przyjedzie pewno furą…

Jeż się najeżył srodze:
-Raczej na hulajnodze.
Wąż syknął :-Ja nie wierzę,
Przyjedzie na rowerze.”

Tak sprzeczały się rośliny i zwierzęta w wierszu Jana Brzechwy. A mnie jest wszystko jedno, czym przyjedzie  – byleby tylko pojawiła się jak najprędzej! Już czuć ją w powietrzu, już dni stają się coraz dłuższe, a noce nie tak mroźne… Powoli, bardzo powoli, ale wciąż zbliża się ku nam upragniona wiosna!

Niedługo już zakwitną zawilce

84483443, Tjitske van Leeuwen Photography /Lifesize
tulipany

104059062, Design Pics / Craig Tuttle /Design Picsi żonkile

103332785, Kim Sayer /OJO ImagesJuż wkrótce zazielenią się łąki, a wiśnie i jabłonie pokryją się wiosennym kwieciem.

86469874, Eriko Koga /Digital VisionNiedługo też będzie można zacząć przygotowania do wiosny w ogrodzie.  W marcu można już zadbać o trawnik, po ustąpieniu mrozów usunąć okrycia zimowe z roślin i sprawdzić ich kondycję po zimie, a także przyciąć drzewa i krzewy ozdobne i owocowe.  Marzec jest też dobrą porą na sadzenie krzewów zrzucających liście, bylin i niektórych drzew, a także okresem wysiewu wielu roślin ozdobnych  i użytkowych.

Jeśli zaczynamy dopiero naszą przygodę z ogrodem, warto zatroszczyć się o jego dobre zaprojektowanie. W tym celu warto zwrócić się do specjalisty jeszcze przed pełnią sezonu – możemy wtedy liczyć na szybsze wykonanie zlecenia i przedsezonowe zniżki! Z gotowym projektem możemy ruszać na podbój naszej przydomowej zieleni.

Jadorna w Zieleni Miejskiej

W lutowym numerze Zieleni Miejskiej znalazła się niespodzianka od Jadorna  – artykuł o projekcie zieleni dla Ogrodu Zoobotanicznego w Toruniu.

 


Całość artykułu można znaleźć w wersji papierowej czasopisma „Zieleń Miejska”, dostępnej w wybranych salonach Empik, a także w wersji internetowej – niestety, dopiero po zalogowaniu.

Plansze rysunkowe do tego projektu można natomiast obejrzeć tutaj – zupełnie za darmo!

Praca nad koncepcją była fascynująca, przede wszystkim dlatego, że stanowiła zarówno odmianę od „codziennych” projektów, jak i wyzwanie – ze względu na obszar oraz charakter. Trzeba tu było zadbać zarówno o zieleń, jak i o małą architekturę, zaplanować plac zabaw, fontannę, altanki, a przede wszystkim wyspę dla lemurów. Projekt wymagał zebrania licznych materiałów z różnych dziedzin i kilku opinii ekspertów. Ale było warto – zebrane w ten sposób doświadczenie jest po prostu bezcenne!

Na podstawie mojej koncepcji powstał już – po przetargu – projekt wykonany przez ALTER POLIS  z Gdańska. Na razie prace budowlane jeszcze nie ruszyły,  ale bądźmy dobrej myśli! Zoo z pewnością zasługuje na taką przemianę.

Kolejna konferencja, czyli poznajemy nowy typ nawierzchni bezpiecznych

W minioną środę odbyło się kolejne spotkanie z cyklu Architektura Krajobrazu – Spotkania profesjonalistów.

Spośród wielu poruszanych tematów najciekawszym okazał się wykład o nawierzchniach na place zabaw firmy Hemet.

Nawierzchnie te, wykonane z poliuretanu, są kolorowe, niezwykle trwałe i odporne na działalność wandali, bezpieczne i estetyczne. Spełniają wszystkie polskie normy. Można z nich tworzyć fantazyjne wzory,  bawić się kształtami i kolorami. W ten sposób wzbogaca się program placów zabaw i stymuluje rozwój korzystających z nich dzieci.

Nawierzchnie te wyglądają po prostu jak kolorowa, sztuczna trawa. W dotyku są przyjemne, chociaż moim zdaniem mniej, niż kolorwe nawierzchnie gumowe, takie jak  na przykład Flexistep.  Mają jednak niezaprzeczalną zaletę – są, jak już wspomniałam, odporne na działalność wandali: po zasypaniu ich piaskiem (a na tym własnie polega ich montaż) nie można ich podpalić czy pokroić nożem, a malunki sprayem usuwa się… szczotką! Przepuszczają też one wodę, dzięki czemu na placu zabaw nie stoją kałuże. Dodatkowo cieńsza ich warstwa wystarcza do ochrony przed upadkiem. Wystepuję też w całej gamie kolorów.

Jest to więc naprawdę dobra alternatywa dla tradycyjnych materiałów typu kora czy piasek, jak również tych nowocześniejszych, czyli mat i płytek gumowych oraz nawierzchni gumowych wylewanych.

Poniżej można podziwiać certyfikat z konferencji 🙂